środa, 10 kwietnia 2013

Old times...

           Znów dawno mnie tu nie było. Nie będę się tłumaczyć, przepraszać i kombinować. Po prostu - brak czasu. Od tygodnia jednak mnie tu ciągnęło i w końcu jestem, w środę o 01:30 w nocy. Niezły czas. Co mnie podkusiło?? A no właśnie...
           Poszperałam trochę po starych, au-pairowskich blogach i mnie wzięło. Muszę powiedzieć, że tęskno mi za tym oczekiwaniem na match, nerwami przed pierwszą rozmową, sprawdzaniem poczty co 5 sekund... Generalnie brakuje mi tego całego zamieszania związanego z wyborem rodziny, wyjazdowymi planami. Ahhhh. Szkoda, że mój nie doszedł do skutku. Teraz sobie siedzę w akademiku, udaję, że uczę się do poprawki z prawa, a mogłabym być w Stanach. Albo i nie. Bo najwyraźniej Ktoś miał całkiem inne plany w stosunku do mnie. Nie odpuszczam jednak. Na III roku znów wpadnę w wir rozmów, poszukiwań i postaram się o wyjazd. Czy się uda? Nie wiem, ale bardzo bym chciała.
Obecnie ładuję baterię w aparacie i szykuję się do majówkowego wyjazdu do Budapesztu. Mam nadzieję, że to będą niezapomniane dni:-) Oczywiście podzielę się zdjęciami, które będą nadawały się do publikacji :-D
           Trzymajcie się cieplutko i do zobaczenia za jakiś czas!:-*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz