piątek, 15 lipca 2016

Dreams come true

          Odkąd pamiętam marzyła mi się podróż do Stanów. Na początku myślałam, że zrealizuję to marzenie jako au pair, ale ostatecznie się nie udało. Nie oznacza to jednak, że nie dopięłam swego...
Za niecałe 2 miesiące wsiądę na pokład samolotu linii Air France do Paryża, a potem przesiądę się w drugi, prosto do Nowego Jorku. Od skończenia sesji odliczam dni do wylotu. Już nie mogę się doczekać!
Miałam wiele obaw w związku z wizą, ale dostałam ją bez problemu. Dużo ryzykowałam, bo zakupiłam bilet zanim w ogóle złożyłam dokumenty. Nie polecam tego systemu. Przyprawia tylko o niepotrzebne nerwy.
W Stanach będę 2 tygodnie. Na początek 3 intensywne dni w Nowym Jorku. Nie wiem jak upchnę wszystko co chcę zobaczyć w 72 godziny. Potem kilka dni w Wirginii, weekend w Miami i na koniec Waszyngton. Na stolicę USA będę miała aż całe 3 dni. Zważając na to, że główne atrakcje są w jednym miejscu, to naprawdę dużo. W drodze powrotnej mam przesiadkę ponownie w Paryżu z prawie 8-godzinną luką na zwiedzanie miasta. To chyba będą wakacje, z których wrócę BARDZO zmęczona :D
Jeśli macie jakieś pytania odnośnie wizy, wizyty w konsulacie itp. to piszcie śmiało. Mam dość świeże informacje i spostrzeżenia na ten temat :)

Do usłyszenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz